
Obudziłam się ze ściśniętym żołądkiem. Często tak się budzę. Mam wrażenie, że strach zamieszkał ze mną na zawsze.
A bałam się często. W dzieciństwie awantur rodziców, gniewu rówieśników, którzy wyjątkowość nagradzali wymyślną formą poniżania. Jak i tego, że tak już zostanie. Nigdy z nikim się nim nie dzieliłam, o to dbał już wstyd.
Wstydzić się mnie wyuczono, codziennie wtłaczając mi inny jego obraz.
Nauczyłam się, że jako dziewczynka powinnam wstydzić się wszystkiego.
Tak więc wstydziłam się być lepsza, wyjątkowa, pierwsza, ładna, podziwiana, a najbardziej wstydziłam się, że nie jestem taka jak wszyscy. Zwyczajni, podziwiani, bystrzy, z idealnych rodzin. Czy tak naprawdę tacy byli? Nie wiem, ale moja fantazja wiedziała.
Oooo, tak – fantazja. Uwielbiałam w nią uciekać. Wyobrażałam sobie, że jestem dziewczyną (do dziś nie wiem, czemu nie księżniczką), którą ktoś ratuje z tego dziwnego świata, która spotyka podobnego dziwaka i żyjemy długo i szczęśliwie, ale inaczej.
Na chwilę mi przeszło i pojawiło się marzenie, by zostać piosenkarką. Śpiewałam pięknie, ale zachowawczo, a z konkursu muzycznego uciekłam. Za to kiedyś wygrałam jeden, którego – dzięki tremie – nie pamiętam.
Aktorką też chciałam być. Piękną, bogatą, a jak już dorosłam – zimną i waleczną.
A jak już jesteśmy przy zimie – to przyszła i zamieszkała we mnie po pewnym związku. W którym ja dawałam, a piękny książę brał. Potem odchodził i wracał, a zima we mnie stawała się coraz mroźniejsza. Zawładnęła mną na długi czas.
Niestety, to właśnie czas często nie był dla mnie łaskawy. Często – i to za często – wszystko się działo w jego nieodpowiednim momencie.
Mam wrażenie, że mnie testuje wciąż i wciąż na nowo, dając mi coraz to nowe wyzwania niewiarygodne do spełnienia. To tak, jakby biednemu dziecku przed nosem położyć lizaka i nie pozwolić mu wziąć – dla zabawy.
Jednak w tym całym moim niewyobrażalnym życiu to, co jest najpiękniejsze, to nadzieja – ale nie ta od głupich, jak mawiają, ale ta połączona z wiarą, że nowy dzień to nowy rozdział, a ja mam pióro – to najlepsze, które pisze nowe, piękne scenariusze dające prawo do szczęścia, marzeń i ich realizacji.
W moich rozdziałach nie ma ograniczeń i niemożliwych zdarzeń, bo przecież całe szczęście w nieszczęściu – to nie od pióra zależy, jak będzie…
A strach, zapytacie?… nie zniknął.
Ale zdradzę Wam sekret… on też się boi.


Dodaj komentarz